Sztuka tłumaczenia błędów

Być może stare, ale jednak mnie to rozbawiło. Włączyłem sobie dzisiaj wyświetlanie ostrzeżeń w walidatorze CSS, licząc naiwnie, że pomoże mi to jakoś odkryć dlaczego w IE8 nie działa dobrze. Oczywiście nie pomogło, natomiast zaskoczył mnie komunikat "Brak koloru w background-color", powtarzający się kilkakrotnie w wynikach. Zaskoczył, bo w kodzie dość wyraźnie stało "background-color: #d4e2a2;".

Po kilku minutach googlingu znalazłem odpowiedź. Komunikat zapewne w oryginale brzmiał mniej więcej "No color with your background-color" i oznacza tyle, co "wraz z deklaracją background-color nie pojawia się deklaracja color". Prawda, że rewelacyjnie przetłumaczone?

Note to self: Zanim

Zanim zacznę się znów zastanawiać, dlaczego ludzie wrzucają na główną takie gówna, jak np. ostatnio niejaki kkk (i to z uporem maniaka), przypomnę sobie ten wykres:

Zgadnijcie na którym poziomie były pisane wpisy w tych dwóch peak days ;)

Z frontu

Skoro wszyscy o tym piszą to przecież nie będę od nich gorszy...

Wojna na Joggerze trwa właśnie w najlepsze. Jej wybuch a także skala konfliktu są dość niespodziewane, natomiast, podobnie jak w wypadku innych wojen znanych z historii, od dłuższego czasu siedzieliśmy na beczce prochu. Dla porządku przypomnijmy:

Administracja już od dłuższego czasu siedziała okopana na swoich z góry upatrzonych pozycjach, praktycznie nie mając kontaktu ze "światem", jakim były rzesze użytkowników serwisu, przede wszystkim tych korzystających ze strony głównej. Niczym wojny bałkańskie, wybuchały kolejne lokalne, choć gwałtowne konflikty - a to o czyjeś życie uczuciowe (a raczej sposób wyrażania tych uczuć), a to o prowokacyjne przedrzeźnianie czyichś wpisów. Napięcie narastało, ale ze strony administracji (pomijając nie do końca wyjaśnioną sprawę x3nU) żadnych ruchów w kierunku ustabilizowania sytuacji nie było widać.

Gawriło Principem Joggera stał się, przypuszczalnie zupełnie nieoczekiwanie dla siebie, Paweł Ciupak, zakładając swojego HateBloga.

[ Czytaj dalej ]

Szkoły uparcie tkwią w XX wieku

Już drugi raz (pierwszy był mniej więcej rok temu) musiałem rozesłać mailem informację do kilkunastu poznańskich liceów. I drugi raz już jestem nieprzyjemnie zaskoczony tym, co zastałem. I nie chodzi o to nawet, że w zeszłym roku nikt nie odpisał, bo nie spodziewałem się, że odpisze. Mam na myśli raczej różnorakie Delivery Status Notifications, które napotkałem...

[ Czytaj dalej ]

Net is dead

Mam głupie wrażenie, że internet umarł. Przynajmniej dla mnie. Na forach, na które czasem zaglądam, nie dzieje się kompletnie nic. Na GG/Jabberze - cisza. Na głównej Joggera - nic ciekawego. Na Facebooku/NK, po których można by się jakiegoś pseudoruchu spodziewać - też nie bardzo. Nawet na #qwpx nic ciekawego się nie dzieje, poza zwyczajową symfonią ssania...

oj