Religia vs. Nauka - adwokatury diabła c.d.

W nawiązaniu do dyskusji, jaka wywiązała się po poprzedniej notce, pozwolę sobie zacytować Imre Lakatosa:

Z kolei mechanika i teoria powszechnego ciążenia Newtona została zaproponowana jako śmiałe przypuszczenie, które zostało wyśmiane i nazwane przez Leibniza "okultystycznym" i które sam Newton traktował sceptycznie. Jednak kilkadziesiąt lat później - wobec braku refutacji - jego aksjomaty zaczęto uznawać za niewątpliwą prawdę. Zapomniano o podejrzeniach, krytyków okrzyknięto "ekscentrykami", jeśli nie "ignorantami"; a niektóre z jego najbardziej wątpliwych założeń uznane zostały za tak oczywiste, że nigdy nie trafiły do podręczników. Debata - od Kanta do Poincarégo - nie dotyczyła już prawdziwości newtonowskiej teorii, ale natury jej pewności

Jak bardzo przypomina mi to niektóre teksty z komentarzy do "Opium dla mas"... ;)

Analogia między ideologiami politycznymi i teoriami naukowymi sięga więc dalej, niż się powszechnie uważa: polityczne ideologie, które mogły być pierwotnie przedmiotem debaty (i akceptowane być może tylko pod naciskiem) mogą zmienić się w niekwestionowaną wiedzę wstępną nawet w ciągu jednego pokolenia - krytycy zostaną zapomniani (lub nawet straceni), zanim rewolucja upomni się o reprezentowane przez nich racje.

Jak więc widać granica pomiędzy wiarą religijną (polityczną), a wiarą naukową jest cienka. Dużo cieńsza niż by tego chcieli wszyscy "racjonaliści". I zeloci zresztą też...

Opium dla mas

Naszła mnie taka refleksja na dzisiejszych zajęciach z językoznawstwa. Mówiliśmy o definiowaniu takich wyrazów jak diabeł, anioł, jednorożec, bóg, smok. Podobnie jak emocji czy idei - nie można ich zobaczyć, dotknąć, poczuć. A w dodatku niektórzy uważają, że takie rzeczy nie istnieją. W związku z tym pojawiło się pytanie o zasadność definiowania tegoż. A cały czas w sali unosił się ulotny dymek racjonalizmu.

I tu czas na refleksję: czy takie rzeczy jak czarna dziura czy układ podwójny gwiazd, których również albo nie da się zobaczyć, albo tylko niektórzy "wybrani" utrzymują, że je widzieli (jednorożce ponoć widziano nieraz), nie powinny być podobnie sklasyfikowane?

Wiele razy spotykałem się z ludźmi twierdzącymi mniej więcej: "jestem od ciebie lepszy, bo ty wierzysz w jakiegoś Boga, a ja wierzę tylko w naukę i to, co jest udowodnione". Tylko w czym w takim razie wiara w czarną dziurę jest lepsza od wiary w piekło i niebo?

Degradacja internetu

Gdy gdzieś poruszany jest temat spadającej jakości zawartości internetu, głupoty wlewającej się weń drzwiami, oknami i kominem oraz zjawisk podobnych, zwykle pojawia się jedna prosta odpowiedź. "Kiedyś nie było tyle dzieci neostrady" lub "Ach, bo od kiedy internet trafił pod strzechy..." Tak, ale myślę, że jest to jedynie kolejny objaw, a nie przyczyna. Przyczyn należy szukać głębiej i dalej. To, że skonsolidowane i niejako elitarne środowisko internautów z końca lat 90. nie potrafiło obronić się przed najazdem e-plebsu nie jest jedynie wynikiem różnic liczebnościowych. Zmieniła się ogólna świadomość i podejście.

[ Czytaj dalej ]

Nowa internetowa jakość made by nasza-klasa.pl

Na początek muszę wyjaśnić, iż tekst ten będzie wysoce subiektywny. Z nasza-klasa.pl jestem związany od bardzo wczesnej fazy istnienia tego portalu i spośród polskich wynalazków społecznościowych jest to praktycznie jedyny, z którego korzystam. Być może jakieś epulsy czy grona mają podobne funkcjonalności - mi po powierzchownych oględzinach nie udało się ich odkryć.

Serwis nasza-klasa.pl wzbudził ostatnio głośną dyskusję w internetowym środowisku. Przypuszczam, że częściowo jest ona napędzana typową polską zazdrością, że komuś udało się odnieść komercyjny i popularnościowy sukces. Częściowo pewnie dlatego, że serwis mimo niesamowitej popularności wciąż ma więcej wad niż zalet (że wymienię choćby brak możliwości wypisania się z kierunku studiów, zawodne serwery czy absolutny brak AJAX-a, a przez to niewygodną obsługę). Jest niesamowicie ważnym punktem na mapie polskiego internetu, nie tylko ze względu na trzymilionową rzeszę użytkowników.

[ Czytaj dalej ]

W świecie zawłaszczonych ideologii

Jak powszechnie wiadomo, konstytucja RP, jak każda zresztą konstytucja demokratyczna, pośród innych praw gwarantuje wolność poglądów. Nic bardziej słusznego, w końcu nic tak nie godzi w wolność jak narzucanie komuś własnej ideologii, a w każdym razie rozliczanie z niej. Powinniśmy zatem cieszyć się, iż taką wolność mamy zapewnioną. Tymczasem chciałbym zwrócić uwagę na aspekt odmienny i trudny (bądź wręcz niemożliwy) do legislacyjnego uregulowania - wcale nie mamy wolności poglądów.

[ Czytaj dalej ]

oj