Kwestia lapońska/samska

W cieniu wielkich debat politycznych o wybory, smoleński, dymisje i inne takie, toczy się cała masa znacznie ciekawszych i niekiedy nie mniej zażartych batalii ideowych. I nie chodzi nawet o dialekt śląski konta język śląski (to drugie jest oczywistą bzdurą ;) ), ale o kwestie znacznie bardziej odległe od naszego, będącego niewątpliwie centrum wszechświata, kraju.

Otóż na dalekiej północy, w Szwecji, Norwegii, Finlandii i Rosji żyje sobie niewielki i mało znany lud, a właściwie cała grupa ludów. Tradycyjnie zwykło się ich zwać Lapończykami (i kojarzyć, zupełnie bez sensu, ze św. Mikołajem oraz, już znacznie sensowniej, reniferami). Gdzie w wypadku tego spokojnego i peryferyjnego ludu ten wielki konflikt?

[ Czytaj dalej ]

Desilusión

Lubię to słowo. Według mnie znacznie lepiej wychodzi mu opisanie wycinka rzeczywistości, za który odpowiada, niż jego polski brat, czyli "rozczarowanie".

Jakoś tak przyzwyczailiśmy się traktować rozczarowanie jako jeden termin. Coś miało się stać, a się nie wydarzyło. Jesteśmy rozczarowani. Ot tak, po prostu. Tymczasem desilusión to dużo więcej. To utrata iluzji (czaru, w polskiej wersji). Brutalne i bolesne empiryczne stwierdzenie, że świat taki, jakim go sobie wyobrażaliśmy, nie istnieje. Że jest tylko twarda i zimna rzeczywistość. Że jednak trzeba zawsze chodzić plecami do ściany, a życie to jednak dziwka.

Rola emotikony w kulturze

Dostałem ostatnio do zaopiniowania (tj. przeczytania i podzielenia się swoimi wrażeniami, nic profesjonalnego) pewien artykuł. Tekst był naprawdę niezły - świeży zarówno pod względem prezentowanej treści, jak też i lekkiej, trochę w blogowym stylu, formy. Całe jednak wrażenie popsuł prosty fakt: w dwóch miejscach pojawiły się emotikony.

Nie było to na pozór nic groźnego. Ot, najbardziej neutralne w wymowie ":-)". Mimo tego jednak obudził się we mnie wewnętrzny sprzeciw. Obudził się, mimo że na co dzień stosuję emotikon tony i bardzo często nie potrafię zakończyć jakiegokolwiek zdania bez nich (mowa o komunikacji internetowej typu gg/jabber/irc). Coś jednak jest takiego, że w artykule, nawet takim felietonowo-nieformalnym, ich nie zdzierżę.

[ Czytaj dalej ]

Sztuka tłumaczenia błędów

Być może stare, ale jednak mnie to rozbawiło. Włączyłem sobie dzisiaj wyświetlanie ostrzeżeń w walidatorze CSS, licząc naiwnie, że pomoże mi to jakoś odkryć dlaczego w IE8 nie działa dobrze. Oczywiście nie pomogło, natomiast zaskoczył mnie komunikat "Brak koloru w background-color", powtarzający się kilkakrotnie w wynikach. Zaskoczył, bo w kodzie dość wyraźnie stało "background-color: #d4e2a2;".

Po kilku minutach googlingu znalazłem odpowiedź. Komunikat zapewne w oryginale brzmiał mniej więcej "No color with your background-color" i oznacza tyle, co "wraz z deklaracją background-color nie pojawia się deklaracja color". Prawda, że rewelacyjnie przetłumaczone?

Z tajnego języka dresów

Przed chwilą w sklepie w kolejce do kasy moja kometencja językowa niespodziewanie się poszerzyła. A czy Ty wiesz, czym jest zapojka? ;) (no googling, please, ja się domyśliłem sam)

oj