(bez tytułu)

Jakoś tak bardzo spodobał mi się ten poemacik. Mimo swych lat nadal pozostaje zabójczo aktualny.

No Good Deed Goes Unpunished
(So Shines a Good Deed in a Naughty World)

There was a man in our town who had King Midas’ touch;
He gave away his millions to the colleges and such;
And people cried: 'The hypocrite! He ought to understand
The ones who really need him are the children of this land!'

When Andrew Croesus built a home for children who were sick,
The people said they rather thought he did it as a trick,
And writers said: 'He thinks about the drooping girls and boys,
But what about conditions with the men whom he employs?'

There was a man in our town who said that he would share
His profits with his laborers, for that was only fair,
And people said: 'Oh, isn’t he the shrewd and foxy gent?
It cost him next to nothing for that free advértisement!'

There was a man in our town who had the perfect plan
To do away with poverty and other ills of man,
But he feared the public jeering, and the folks who would defame him,
So he never told the plan he had, and I can hardly blame him.

-- Franklin Pierce Adams

Laura Närhi Live

Przyznam, że nigdy nie miałem okazji być na takim prawdziwym koncercie popowym, z piszczącymi i pijanymi nastolatkami, kiczem falami zlewającym się ze sceny na spocony tłum podrygujący na przedzie. Nie byłem, choć myślałem, że będę, kiedy z braku laku i koncepcji na życie wybrałem sie na koncert Laury Närhi.

Mimo, że wyżej wspomniana zdołała mnie w jakiś sposób urzec takimi kawałkami jak "Salaa yksinäinen nainen" czy "Suuri sydän", a nawet mocno radiowym "Tämä on totta" (niektórym kojarzącym się z Tatu), to spodziewałem się właśnie takiego kiepskiego eventu raczej dla gimnazjalistek.

[ Czytaj dalej ]

Obejrzane: Dorwać byłą

Tak. Obejrzane. To dobre, właściwe słowo, bo niespecjalnie więcej można powiedzieć. Film jest nad wyraz przeciętny. Stosunkowo oryginalny scenariusz jest znakomicie równoważony przez słabą grę aktorską (wiem, że są ludzie, którzy uważają że Jennifer Aniston jest ładna; nie rozumiem tego, ale być może im jej wygląd w jakiś sposób zrekompensuje słabą grę), ani muzyki tu jakiejś bardziej w ucho wpadającej nie było, ani efektów specjalnych. Ot, taki chyba dobry film na imprezę, kiedy ogląda się jednym okiem, drugim wypatruje jakichś ładnych zaproszonych dziewczyn, a trzecim pilnuje się piwa.

W dodatku to komedia, a ja chyba ani razu się nie zaśmiałem ani nawet nie uśmiechnąłem.

Everytime

Natrafiłem dzisiaj na bardzo ciekawy "teledysk" do utworu jednego ze zdecydowanie moich ulubionych zespołów - Oi Va Voi - i ich piosenki Everytime. Co jeszcze ciekawsze, autorami jego jest dwójka Polaków: Katarzyna Kijek i Przemysław Adamski. Teledysk ująłem w cudzysłowy, bo nie jest to moim zdaniem stricte teledysk - występują na nim autorzy filmu, a nie zespół. Ale mimo wszystko warto obejrzeć, szczególnie ze względu na dość oryginalny pomysł z wykorzystaniem niszczarki do papieru ;)

Muzyczne podsumowanie roku 2009

Pewnego rodzaju tradycją już stało się pisanie muzycznych podsumowań, choć niekoniecznie na wirtualnych łamach tego bloga. Rok 2009 nie będzie pod tym względem inny, choć do ostatniej chwili nie było to pewne.

A pewnie nie było zapewne dlatego, że i ów rok nie był jakiś niesamowicie owocny, żeby było co podsumowywać. Z pewnością konieczne jest wspomnienie o dwóch niezwykłej muzycznej urody albumach, które w tym roku ujrzały światło dziennie. Po pierwsze 11:11 Rodrigo y Gabrieli, płyta zupełnie różna od wcześniejszych, ale mająca swoją niezwykła wartość m.in. w tym, że każdy utwór jest poświęcony innemu wykonawcy, który inspirował przez lata duet. Drugim znakomitym owocem roku 2009 jest Travelling the Face of the Globe Oi Va Voi. Tutaj z kolei mamy powrót do korzeni, od których zespół odszedł na płycie Oi Va Voi. Powrót najwyższej próby.

Sam duet Rodrigo y Gabriela zasługuje na osobną wzmiankę, bo łapią się do kategorii odkrycie roku.

Poza tym jest właśnie jakoś tak... średnio. Koncertem roku z pewnością był Nigel Kennedy & Kroke we Wrocławiu, choć zaraz za nim sytuuje się Jesse Cook.

Z pomniejszych moich odkryć - 65dayofstatic, Runrig, Tarô Iwashiro (soundtrack z Azumi - genialny, ale nic poza tym nie znam), Tanssiorkesteri Lossimies. W kategorii rediscovery zwycięzcą jest Аквариум.

Więcej grzechów nie pamiętam...

oj