Zdech i zmar
Zabiłem kolejną inkarnację Windowsa. Nawet nie wiem za bardzo kiedy i jak to się stało. Po prostu któregoś dnia zamiast włączać się zwykłe trzy minuty, włączał się 20. I tak mu już pozostało. Responsywność oscyluje w granicach minuty od kliknięcia myszą i 40 sekund od wpisania czegoś na klawiaturze. A kopiowanie 600MB pliku z jednej partycji na drugą przed chwilą po 40 minutach się zakończyło.
Objawy są identyczne jak ostatnio. Wtedy nie pomagały kolejne skany antywirusami, trwająca dwa dni defragmentacja, czyszczenie rejestru ani żadna inna sztuczka, jaka przyszła mi do głowy. Po reinstalacji wszystko zaczęło działać, więc nie był to problem sprzętowy.
I wszystko by było fajnie, gdyby nie fakt, że ów ostatni raz był 3 miesiące temu. A jeszcze poprzedni kolejne 3 miesiące wcześniej. Czy ten system naprawdę nie jest w stanie wyżyć dłużej?
