Z frontu

Skoro wszyscy o tym piszą to przecież nie będę od nich gorszy...

Wojna na Joggerze trwa właśnie w najlepsze. Jej wybuch a także skala konfliktu są dość niespodziewane, natomiast, podobnie jak w wypadku innych wojen znanych z historii, od dłuższego czasu siedzieliśmy na beczce prochu. Dla porządku przypomnijmy:

Administracja już od dłuższego czasu siedziała okopana na swoich z góry upatrzonych pozycjach, praktycznie nie mając kontaktu ze "światem", jakim były rzesze użytkowników serwisu, przede wszystkim tych korzystających ze strony głównej. Niczym wojny bałkańskie, wybuchały kolejne lokalne, choć gwałtowne konflikty - a to o czyjeś życie uczuciowe (a raczej sposób wyrażania tych uczuć), a to o prowokacyjne przedrzeźnianie czyichś wpisów. Napięcie narastało, ale ze strony administracji (pomijając nie do końca wyjaśnioną sprawę x3nU) żadnych ruchów w kierunku ustabilizowania sytuacji nie było widać.

Gawriło Principem Joggera stał się, przypuszczalnie zupełnie nieoczekiwanie dla siebie, Paweł Ciupak, zakładając swojego HateBloga.

Nie było to bynajmniej zjawisko w serwisie nowe, wiele razy pojawiał się w komentarzach do sprawy nick unzufrieden aka Tristan, którego działalność była w dużym przybliżeniu taka sama, tyle że obiektem nie była firma Apple. Nie wiadomo co komu najbardziej ucisnęło jakiś osobisty odcisk, w każdym razie blog został zablokowany.

To nie do końca zrozumiałe porzucanie przez ufortyfikowaną administrację swojej dotychczasowej taktyki było pierwszym jawnie wrogim aktem i uderzeniem w status quo ante. Posypały się agresywne komentarze, użytkownicy podzielili się na pół: tych, którzy nagle ujawnili swoją głęboko skrywaną przez lata niechęć do PC oraz tych, którzy poczuli się zagrożeni niezrozumiałą ingerencją. Argumenty o trollingu, cenzurze i ograniczaniu wolności słowa zasłoniły słońce, trup ścielił się gęsto i przez chwilę wydawało się, że skończy się tak, jak zawsze.

A jednak nie. Ofensywa administracji nie zakończyła się na zlikwidowaniu najbardziej groźnego przyczółka wroga. W błyskawicznym blitzkriegu zmieniony został regulamin (na taki dający dużo większe prawa właśnie administracji) oraz ostatni blog administratora na Joggerze został demonstracyjnie zamknięty w patetycznych słowach jawnie piętnujących niektórych użytkowników i wątła nić kontaktu została zerwana. Pojawiły się nieśmiertelne argumenty jak się nie podoba to wyp**** oraz zrób lepszy jak jesteś taki cwany... Odpowiedź mogła być tylko jedna - masowy exodus. I tak też się stało. Kilka osób zapowiedziało natychmiastową rezygnację z usług świadczonych przez serwis, kilka innych poinformowało, że się nad tym zastanawia.

Obecnie, jak to zwykle w trakcie wojny bywa, dominującym elementem jest chaos. Strony już liczą straty (bo zyskać, rzecz jasna, nikt nic nie zyskał), ale granica wciąż stoi w ogniu i nie da się przewidzieć ruchu żadnej ze stron. Być może Jogger szybko otrząśnie się z poniesionych ran a na spalonej ziemi wyrośnie trawa, może też będzie to początek końca, a może nastąpi jakieś cudowne pogodzenie i powrót do stanu sprzed eskalacji konfliktu (choć na to ostatnie bym nie liczył - za dużo było osobistego obrażania się itp.)

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę, że zbyt wielkiej wartości merytorycznej ten wpis nie ma, ale to dotyczy wszystkich wpisów na temat tej sytuacji.

  1.  bounty_hunter napisał(a):

    Powtórzę to, co u Flegmatyka napisałem - psy szczekają, karawana jedzie dalej.
    Nie chodzi mi o to, że staff ignoruje nasze wołania i słuszne (he he he) obawy, ale o to, że mimo wszystko cała sprawa to jest margines i sezonowa wojenka.
    Parę osób się obrazi i zniknie, parę przeniesie gdzie indziej, reszta wróci do zwykłego blogowania. Reszta - to jest osoby na tyle dojrzałe, że nie mają problemu z olaniem takiej taniej sensacji. Staff jest tutaj wyjątkiem - ich podwórko, mają prawo się wkurwiać.

    Karawana jedzie dalej.

    20 grudnia 2009, 14:42:18 | Permalink
  2.  katafrakt napisał(a):

    Oczywiście prawdopodobnie tak się to skończy (zatem wariant pierwszy), ale zawsze się człowiek lepiej czuje, kiedy sobie wmówi, że jest świadkiem jakichś epickich wydarzeń (por. ciągłe zapowiadanie rychłego końca świata) ;)

    20 grudnia 2009, 14:44:29 | Permalink
  3.  dos napisał(a):

    Zapomniałeś wspomnieć o mnie, smutno mi teraz :(

    20 grudnia 2009, 14:56:31 | Permalink
  4.  katafrakt napisał(a):

    fix'd

    20 grudnia 2009, 14:58:17 | Permalink
  5.  dos napisał(a):

    Dankeszón. A ja wam mówię, wszystko się skończy tak, że przyjdą źli admini i urwią nam od internetu, ot co! ;)

    20 grudnia 2009, 15:00:32 | Permalink
  6.  copyme napisał(a):

    Ja jako nowy użytkownik nie powinienem się nawet odzywać, ale chciałbym tylko zauważyć że robicie trochę z igły widły, wspomniany HateBloga był zwykłym śmieciem i zastanawiam się czy autorowi nie było żal 3,66zł. Zastanawiam się także jaki jest cel wszystkich trolli, oprócz tego oczywistego? Brak wam czasu, w życiu macie źle nigdy nie mieliście dziewczyny? Nie ważne administracja powinna wyluzować i brać czynniejszy udział w życiu społeczności. Zamknięcie blogów administracji jest trochę dziwne to tak jakby; ok robię to od tylu lat to będę ciągnął jogger.pl bo żal mi to zostawić. A nie lepiej jak już się nie chce oddać projekt komuś innemu komu będzie zależeć? A po za tym więcej dystansu, i samokrytyki. Skończcie już te wojny domowe bo niczemu dobremu to nie służy. Z góry przepraszam że jako nowy użytkownik dorzuciłem swoje 3 gr.

    20 grudnia 2009, 15:13:30 | Permalink
  7.  bobiko napisał(a):

    zastanawiam się. choćby dlatego żeby mieć spokój z takimi sytuacjami, jak ta, o której bardzo epicko przedstawiłeś. ;-)

    20 grudnia 2009, 15:21:12 | Permalink
  8. Fiol napisał(a):

    Rok mnie tu nie ma, a takie rzeczy się dzieją.
    W sumie to może dobrze, że się przeniosłam na to siedliszcze połetkuw, bo z moim pisaniem o niczym to różnie było. Zawsze miałam problem i stres z ustawieniem poziomu.

    Przynajmniej macie pewność, że nie skończycie jak blog.pl ;)

    26 grudnia 2009, 12:10:14 | Permalink
Możesz używać Markdown. Nie możesz używać HTML-a (tzn. możesz, ale nic to nie da).