Bajka o cnych rzemieślnikach i niecnej radzie miejskiej
W pewnym mieście, nazwijmy je na potrzeby naszej opowieści Oger, panowała sielanka w najlepszym wydaniu. Oto kiedyś dawno przed laty członkowie rady miejskiej wpadli na wspaniały pomysł - w dzielnicy rzemieślniczej miasta mógł się osiedlić dowolny rzemieślnik, niezależnie od tego jakie towary wyrabiał oraz jakiej jakości one były. Miasto dawało mu warsztat, dostarczało niezbędne narzędzia, a także umożliwiało wystawianie swoich towarów na straganach na głównym placu miasta, zupełnie bez ograniczeń. Jedynym warunkiem było uiszczenie jednorazowej opłaty na początku działalności, choć pierwsi śmiałkowie byli nawet od niej zwolnieni.
Przez wiele lat do Oger ściągnęło wielu najlepszych fachowców z całego świata. Wyrobnicy, którzy oferowali fuszerkę, z reguły bali się osiedlać w mieście, gdyż czuli sami z siebie, że nie pasują. W ten oto sposób wyroby na centralnym targowisku były zwykle wysokiej próby, a zadowoleni z tego faktu rzemieślnicy dodatkowo mobilizowali się do dalszej pracy. Taka idylla nie mogła jednak trwać wiecznie...
[ Czytaj dalej ]
