Z tajnego języka dresów
Przed chwilą w sklepie w kolejce do kasy moja kometencja językowa niespodziewanie się poszerzyła. A czy Ty wiesz, czym jest zapojka? ;) (no googling, please, ja się domyśliłem sam)
Przed chwilą w sklepie w kolejce do kasy moja kometencja językowa niespodziewanie się poszerzyła. A czy Ty wiesz, czym jest zapojka? ;) (no googling, please, ja się domyśliłem sam)
Mamy artykuł: link
Mamy cytat: Według naszych informacji praca pana Romana zaowocowała krzywdą kilkuset kierowców.
Mamy pytanie: Jaką, do cholery, krzywdą? Że zostali ukarani za naruszenie przepisów? Czy z kondycją prawa w tym kraju jest naprawdę aż tak źle?
(Odpowiedzi w stylu Przecież to wybiÓrcza!!!111oneone nie biorą udziału w konkursie :P )
Wygląda na to, że spamerzy zaczęli powoli znajdować sposoby na obejście gmailowych filtrów antyspamowych. W ostatnich tygodniach coraz więcej tego typu wiadomości ląduje w mojej skrzynce odbiorczej zamiast w odfiltrowanych. Spojrzałem dziś z ciekawości na jedną z tych wiadomości i... oniemiałem. Pomysł jest banalnie prosty: link do dokumentu w Google Documents (nie patrzyłem co jest w środku) i dwa zdania komentarza typu You should definitly look at these charts. Those pills are really cheap.
Swoich Google nie filtruje ;)
Jakiś czas temu natrafiłem gdzieś na notatkę, wpominającą, iż warszawski odpowiednik Zarządu Dróg Miejskich postanowił ograniczyć ruch samochodów w centrum Warszawy i... w ramach tego zabronił wjeżdżania do centrum autobusom prywatnych przewoźników. Gdzie jest w tym logika, poza tym, że ZTM będący zapewne blisko spokrewnioną z owym zarządem dróg spółką, ma szansę na trochę większe zyski - nie wiem. Dlaczego nie zainteresował się tym UOKiK (o ile się nie zainteresował) - też nie wiem...