The Ancient Art of Sucking
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że co najmniej połowa rzeczy, których używasz na swoim komputerze, ssie.
[ Czytaj dalej ]
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że co najmniej połowa rzeczy, których używasz na swoim komputerze, ssie.
[ Czytaj dalej ]
Znalazłem dziś na pewnym forum cytat, który własnoręcznie przypisałem i wkleiłem tam jako swoiste memento dla pewnych ludzi. Nie pamiętam już o jaką konkretnie sytuację chodziło, w każdym razie cytat podoba mi się, dobrze opisuje klimat tzw. "poprawności politycznej" i wrzucam go tu, coby nie uciekł ;)
prof. Roger Scruton:
Ludzie zaczynają się panicznie bać, żeby nikogo nie urazić. Brakuje im moralnego kręgosłupa. Gdy człowiek pozbywa się jednego systemu wartości - w tym wypadku chrześcijańskich - powstałą próżnię musi coś zastąpić. (...) Pewne rzeczy zawsze wzbudzały kontrowersje. Ale niegdyś ludzie byli znacznie bardziej pewni siebie, wierzyli w to, co robili, i potrafili się bronić. Z drugiej strony - wbrew pozorom - to właśnie kiedyś panowała prawdziwa tolerancja. Można się było z kimś nie zgadzać, ale akceptowało się jego poglądy. Wielu z tych ludzi, którzy działają dzisiaj pod szyldem tolerancji, jest w rzeczywistości skrajnie nietolerancyjnych. Po prostu nie akceptują nikogo, kto myśli inaczej niż oni, obrzucają go obelgami, niszczą. Chodzą po świecie z poczuciem nienawiści i szukają kolejnych spraw, którymi mogą się zająć.
Tak sobie śledzę komentarze pod dość miażdżącą recenzją płyty Comy i przypominają mi się historie z mojej przeszłości. Najbardziej znacząca była chyba "wojna o Manchester". Dotyczyła bardzo przeciętnej toruńskiej grupy o tej właśnie nazwie a toczyła się na shoutboksie grupy fanatyków na last.fm. Z tego, co pamiętam, nie padło tam z mojej storny ani razu, że zespół ssie albo coś w tym guście. Po prostu sukcesywnie polemizowałem z "objawionymi" stwierdzeniami w rodzaju, że to absolutnie najlepszy zespół wszechczasów, że media przez zawiść go nie promują itp. Starałem się być spokojny, rzeczowy, dokonywać analiz opartych na faktach, a nie tylko na tym, że poziom artystyczny kapeli uważałem za okołozerowy. W odpowiedzi (via różne media - PM-y, mój shout, wreszcie tam) otrzymywałem za każdym razem stek obelg pod adresem mojego znania się na muzyce, poleceń udania się do psychologa itp. Czyli dokładnie to samo, co miało miejsce w komentarzach Kamila.
Moja historia skończyła się dość szczęśliwie. Udało mi się przekonać ze dwie osoby, że przez resztę przemawia fanatyzm, a nie miłość do zespołu, zyskałem poparcie z ich strony (mimo, że były fanami tego zespołu). Potem sobie poszedłem. Nikt mnie z widłami nie gonił.
Czy historia Kamila skończy się podobnie? Wątpię. W moim osobistym rankingu fani Comy stoją pod względem poziomu fanatyzmu i zaślepienia bardzo wysoko, gdzieś razem z fanami Dody i Happysadu, nieco powyżej fanów Pidżamy Porno tudzież Strachów Na Lachy (w sumie to to samo, jedyna różnica, że PP już nie istnieje). To taki internetowy odpowiednik kiboli na polskich stadionach, bo wystawiają wizytówkę całości ludzi lubiących dany zespół. Wracając do Muzykofilii - sądzę, że skończy się to na blokadzie komentarzy albo nie skończy się wcale ;)
Tak sobie patrzę na kalendarz i uświadamiam sobie, że dziś mamy dzień, który sprawia współczesnemu światu, a przede wszystkim politykom i socjologom, a także socjotechnikom, mnóstwo problemów. Prym wiodą tutaj ci z prawej strony sceny, być może dlatego, że postmiędzynarodówkowa ideologia lewicowa jakoś za bardzo rozbudowanego partiotyzmu nie toleruje, a może po prostu ci z prawej są głośniejsi. Tak czy inaczej nikt nie wie jak powinno się odnieść współcześnie do idei patriotyzmu.
Badania opinii publicznej dość jednoznacznie wskazują co roku, że ludziom patriotyzm kojarzy się z drugą wojną światową, głównie powstaniem warszawskim, działalności AK. W dalszej perspektywie tkwi też wykreowany przez literaturę obraz bohaterskich uczestników powstań: listopadowego i styczniowego. Mało ludzi kojarzy z patriotyzmem ruchy oporu w czasach PRL.
[ Czytaj dalej ]