A marzenia czasem się spełniają
Kiedy w dość głębokim dzieciństwie (jakaś podstawówka, czy coś takiego) myślałem sobie, że fajnie by było kiedyś zobaczyć Clannad na żywo, zawsze po chwili dodawałem "ale to przecież niemożliwe". Tymczasem... Okazało się to być jednak jak najbardziej realne. Ba! Nawet miało już miejsce.
I mimo fatalnych miejsc z widokiem na kolumny, za którymi przypuszczalnie była scena, mimo zakazu robienia zdjęć - było ekstra. Zagrali "I Will Find You", zagrali "A Mhuirnin O" i kilka innych kawałków, których się nie spodziewałem. Nie zagrali wprawdzie kilku niezespołowych, jak "Coinleach Ghlas an Fhómhair" czy "Loch Na Cailli", ale i tak jestem im wdzięczny za te prawie 2 godziny w sopockiej Operze Leśnej (w której to zresztą byłem pierwszy raz).
Jednak warto mieć też marzenia, które spełnić można ;)
