Koniec roku, czyli łbem o ścianę

Rozumiem doskonale, że matura jest silnym przeżyciem i niektórzy w ramach odreagowania czują silną potrzebę wrzucenia "treściwego" wpisu na główną w rodzaju: Dzisiaj napisałem maturę z geografii. Ufff, nareszcie to za mną!. Choć i tak tego nie popieram. Ale wypisywanie swoich ocen na koniec roku na głównej? To nieco przekracza moje możliwości pojmowania i poczucie dobrego smaku...

(w ramach protestu nie wrzucam tego wpisu na główną, ale kiedyś będę mógł się lansować, że a nie mówiłem?! ;)

EuroTypy - ćwierćfinały

Posłusznie na polecenie Arietty... ;)

Portugalia - Niemcy

Niemcy są słabi. Nie tylko ograni przez rewelacyjną Chorwację, ale na domiar "złego" wcale nie rozegrali dobrego spotkania z Austrią. Dodatkowym bonusem jest fakt gry bez selekcjonera. Czuję, że nasi sąsiedzi zakończą turniej na tym etapie, szczególnie że Portugalczycy są podobno w wysokiej formie (ja jakoś tego nie widziałem, ale że jestem anty-fanem C.R., więc może dlatego...)

Chorwacja - Turcja

Dla moje czarne konie ME spotykają się w półfinale. Chorwacji wróżyłem co najmniej półfinał, więc pozostanę konsekwentny.

Holandia - Rosja

Niektórzy twierdzą, że drużyna Hiddinka jest w stanie nawiązać walkę z orańczykami. Ja osobiście w to nie wierzę. Bez jakichś zdarzeń bardzo losowych chyba nie ma możliwości, żeby Holendrzy nie zostali mistrzami Europy.

Hiszpania - Włochy

Prawdziwa gratka. Hiszpanów od zawsze lubię, Włochów od zawsze nie lubię. Komentator spotkania Holandia - Rumunia przez jakieś dwadzieścia minut próbował udowodnić przy pomocy indukcji historycznej, że Włosi zdobędą mistrzostwo. Ale są słabi. Hiszpanie natomiast zawsze pierwszy słaby mecz na turnieju mają po wyjściu z grupy. Oczywiście jestem za drużyną Aragonesa, ale tutaj wiele może się zdarzyć...

Bezsenność z dala od Seattle

Nie móc zasnąć na noc przed sześciogodzinnym egzaminem to coś, na co tylko mój wypaczony organizm mógł wpaść. Nie jest to wina stresu, bo raz, że nie mam się czym stresować, skoro od tegoż nic nie zależy, dwa że jeszcze nigdy nie miałem problemów ze spaniem ze względu na stres. Myślę, że to raczej kwestia tego, że tylko mój wypaczony mózg mógł wpaść na pomysł picia kawy o 23:30 ;]

Ale nic straconego - wreszcie dowiedziałem się o której to moje "grzeczne" współlokatorki wracają z imprez, posłuchałem jakichś studentów próbujących śpiewać "Opadły mgły..." na ulicy no i pierwszy raz od kiedy się zarejestrowałem (czyli od pół roku) widziałem niedziałający jabber.uznam.net.pl

A jakim cudem wytrzymam egzamin? O tym pomyśli się w swoim czasie...

Pomeczowo (Niemcy - Austria)

Jako że byłem chyba jedynym Polakiem oglądającym ten mecz, powiem w krótkich słowach, że zaprawdę grupę mieliśmy najsłabszą. Tak marnie prezentujących się Niemców to ja w ogóle nie pamiętam. Gomez nie trafia z dwóch metrów, nie potrafi przyjąć piłki, a wszyscy do niego podają, trener go nie zmienia (może dlatego, że plotkuje z Merkel na trybunach po tym, jak został wyrzucony z boiska). Tak naprawdę u Niemców gra tylko Lahm, Frings, czasem Klose z Podolskim. Ballack przebudził się na chwilę, by strzelić kapitalną bramkę, po czym znów zapadł w sen zimowy. Ogólnie to nie wróżę im sukcesów z Portugalią.

No a Austriakom zabrakło w tym meczu wszystkiego, a już najbardziej jakiegoś napastnika. Wprawdzie w drugiej połowie wszedł fenomenalnie na tle reszty grający Kiemast, ale mimo że się starał, nic nie zrobił. Może rzeczywiście trzeba było postawić na Vasticia? Teraz to jałowe rozważania...

Polska odpadła. Jakoś nie czuję się zaskoczony...

Värttinä - zdjęcia

Jest prawdą powszechnie znaną i w ogóle, że co jak co, ale zdjęć to ja robić nie potrafię. W związku z powyższym... po prostu je robię i nawet czasem męczę nimi różnych ludzi. Tym razem pomęczę kilkoma z koncertu Värttiny (z piątku). Całość tutaj, kilka przykładowych poniżej:







oj