Netvibes vs. iGoogle

Jakoś tak się złożyło, że już przeszło rok jestem użytkownikiem netvibesa i nie zamierzałem go zmieniać na nic, dopóki nie znajdę naprawdę dobrej alternatywy (której nie szukałem). Cały czas starałem się omijać iGoogle szerokim łukiem, nie wiem dlaczego, chyba "bo tak". Dziś jednak złamałem się i postanowiłem dać monopoliście szansę. Wyniki tej konfrontacji nie wypadły jednak dla niego zbyt korzystnie...

[ Czytaj dalej ]

Koniec roku

Myśl krótka, a ulotna wywołana wypowiedzą (na temat strajku nauczycieli):

teraz strajkować ku*wa mać, jak niektórzy chcą sobie oceny podciągnąć?!

Czy tylko ja, chodząc do szkoły, uważałem całe to snucie się za nauczycielami, proszenie, błaganie, płaszczenie się, obiecywanie poprawy, robienie plakatów i referatów za uwłaczające mojej godności?

Dalekowschodnie klimaty

Jako, że ostatnio coś się na głównej filmowo zrobiło (i eurowizyjnie), postanowiłem dorzucić swoje trzy kamyczki do ogródka i powiedzieć coś od siebie. Odbiorcą kina jestem absolutnie amatorskim i chyba temu głównie należy przypisać fakt, że filmy, które większości się nie podobają - mi jak najbardziej. Tudzież odwrotnie, rzecz jasna.

A jakiś czas temu moją "pasją" stały się właśnie filmowe baśnie rodem z pogranicza Chin, Japonii i Hong-Kongu ;) Zaczęło się wszystko od "Hero", który urzekł mnie sposobem prezentacji świata, z jakim po prostu nigdy wcześniej się nie zetknąłem. Znaczenie wody i muzyki w całej sekwencji walki Nieba z Bezimiennym... Do dziś uśmiecham się na samo wspomnienie. Do tego dochodzi znaczenie zmian kolorystyki w różnych fazach filmowej opowieści, które to, jak się dowiedziałem gdzieś między trzecim a czwartym obejrzeniem, mają realne odwzorowanie w chińskiej tradycji. Sprawdziłem. Mają.

[ Czytaj dalej ]

Nowy last.fm

Last.fm było pierwszą stroną, którą naprawdę pokochałem. I, patrzcie państwo, stara miłość nie rdzewieje. Mimo wzlotów i upadków, mimo relatywnie małej ilości przesłuchanych utworów w stosunku do czasu od rejestracji, wciąż jesteśmy sobie bliscy i wspólnie planujemy przyszłość*. O operacji plastycznej, jaką przejść ma last dowiedziałem się niemal od razu po jej wprowadzenie, z bloga twórców. Na początku wziąłem to za mało śmieszny żart i byłem przekonany, iż poruszeni falą protestów designerzy szybko zeń zrezygnują. Dziś wygląda na to, że myślą o tym poważnie, a ja czuję, jakby we mnie coś umarło. Nie mam wykupionej subskrypcji, więc nie mogę jeszcze popełnić rytualnego seppuku, tak więc czytam tu i ówdzie opinie ludzi, którzy to na własne oczy widzieli. I nie mogę się opędzić od pytań.

[ Czytaj dalej ]

Bestyja

W poszukiwaniu tekstu zbiorczo traktującego o temacie: "jak do jasnej cholery zrobić, żeby mój design na IE6 nie wyglądał jak po kontakcie ze stopą Chucka Norrisa?" natrafiłem na:

Beyond the serene waters of Firefox, beyond the vast fertile plains of Safari, farther even than the citadel of Opera and the murky swamps of Internet Explorer 7, there lurks a beast–one that will take your best website designs, devour them, and leave nothing behind but a smoldering slag heap. It will reduce you to a blubbering pile as hours of your best work disappear into it’s gaping maw.

This beast is Internet Explorer 6.

Jak dla mnie - nic dodać, nic ująć ;)

oj