Zerowy poziom autopromocji
W sumie długo na joggerze nie jestem i być może łamię jakąś niepisaną umowę lub poruszam temat tabu, ale zauważyłem pewne dziwne zachowania w społeczności joggerowej. Chodzi mi oczywiście o antycypowane w tytule wpisy na poziomie zerowym. Sama w sobie funkcja jest bardzo dobrym community builderem, ale traci na swojej wartości, kiedy jest używana w sposób, który określiłbym jako niewłaściwy.
Mianowicie, spróbowałem na podstawie obserwacji i zdrowego rozsądku wyróżnić czynniki, które kwalifikują wpis do trafienia na Główną:
- Wpis zawiera pytanie, prośbę o radę itp.
- Wpis jest ciekawostką wygrzebaną gdzieś z odmętów sieci, którą autor uznaje za godną podzielenia się nią z innymi ludźmi (pod tą kategorię podpadają też newsy)
- Wpis jest efektem długiej pracy autora, jego starannie uporządkowanymi przemyśleniami, które chce zaprezentować szerszej publiczności
- (w skrajnych wypadkach) Wpis o charakterze informacyjnym, np. o zakończeniu działalności na danym blogu
- (w jeszcze skrajniejszych) Autor jest pod wpływem silnych emocji i chce coś całemu światu wykrzyczeć
Być może coś pominąłem, ale generalna zasada wydaje się jasna. Dlatego zupełnie nie rozumiem, dlaczego można tam co jakiś czas znaleźć takie „kwiatki” w stylu:
- Zdanie natury ogólnej (np. „Kobiety to zło!”) bez słowa komentarza, podania przyczyn itp.
- Tekst piosenki czy wiersza, również bez jednego słowa dodanego od siebie
- Informacja dotycząca raczej wąskiej grupy odbiorców, nie reprezentowanej silnie przez ogół tych, do których trafi poprzez zamieszczenie jej właśnie na stronie głównej (jako przykład przychodzi mi do głowy np. wieść o zmianach w przepisach dotyczących egzaminu na stopień sternika albo informacja o wypadku na drodze powiatowej, bez żadnego związku z autorem w sensie świadkowania bądź znajomości z jego uczestnikami, bez słowa komentarza oczywiście)
Dodać należy, że w trzecim przypadku informacja zwykle w jakiś sposób dotyczy znajomych autora bądź stałych czytelników, ale oni przecież i tak śledzą na bieżąco, więc nie wiem po co angażować w to innych…
Tak czy inaczej – nie wiem, czy to objaw dość radykalnego rozumienia wolności słowa, braku myślenia czy braku szacunku dla reszty społeczności. A raczej, które z tych trzech jest najbardziej dominujące…