Jak stać się prawdziwym facebookowym bojownikiem przeciwko ACTA

(Opisana historia zdarzyła się naprawdę)

  1. Zrepostuj kolejny "śmieszny" i "oryginalny" wpis ze strony Komentarz usunięty przez ACTA
  2. Poczekaj aż ktoś skomentuje, że to suchar (w dodatku nijak się mający do rzeczywistości)
  3. Usuń komentarz
  4. Udawaj, że nic się nie stało

Alea ACTA est...

Nie sposób przecenić wagi wydarzeń ostatnich kilku dni, od kiedy to polski internet dowiedział się o ACTA. Akcja przesyłania sobie dramatycznych apeli Comic Sansem na kwejkach i rzewnych filmików na youtube przyniosła skutek - nie ma już chyba nikogo, kto by nie słyszał tego złowróżbnego skrótu i nie zamierzał straszyć nim swoich przyszłych dzieci. Szkoda tylko, że ujawniło się przy okazji, że nasza wiedza na temat internetu (jako społeczeństwa) jest nadal bliska zeru.

O braki w znajomości zagadnienia najczęściej oskarża się polityków proponujących rozwiązania w danej kwestii. Nie bez racji, oczywiście większość projektów dotyczących świata cyfrowego, a już w szczególności internetu, pełne są zaściankowego strachu przed nowością i całkowicie mylnymi stwierdzeniami, bazującymi na uprzedzeniach i stereotypach. Z tym że tym razem większość "protestujących" przeciw podpisaniu ACTA wykazuje podobny, o ile nie niższy, poziom poglądów, powtarzając tylko propagandowe opinie wytworzone na podstawie opinii o opiniach na temat streszczenia dokumentu, o którym mowa. Nie ulega wątpliwości, że samej ustawy nikt nie przeczytał, nie wie czego dotyczy, ale chętnie "uświadomi" każdemu, kto zadał sobie ten trud, jak bardzo się myli i nie ma racji.

[ Czytaj dalej ]

oj