Nie sposób przecenić wagi wydarzeń ostatnich kilku dni, od kiedy to polski internet dowiedział się o ACTA. Akcja przesyłania sobie dramatycznych apeli Comic Sansem na kwejkach i rzewnych filmików na youtube przyniosła skutek - nie ma już chyba nikogo, kto by nie słyszał tego złowróżbnego skrótu i nie zamierzał straszyć nim swoich przyszłych dzieci. Szkoda tylko, że ujawniło się przy okazji, że nasza wiedza na temat internetu (jako społeczeństwa) jest nadal bliska zeru.
O braki w znajomości zagadnienia najczęściej oskarża się polityków proponujących rozwiązania w danej kwestii. Nie bez racji, oczywiście większość projektów dotyczących świata cyfrowego, a już w szczególności internetu, pełne są zaściankowego strachu przed nowością i całkowicie mylnymi stwierdzeniami, bazującymi na uprzedzeniach i stereotypach. Z tym że tym razem większość "protestujących" przeciw podpisaniu ACTA wykazuje podobny, o ile nie niższy, poziom poglądów, powtarzając tylko propagandowe opinie wytworzone na podstawie opinii o opiniach na temat streszczenia dokumentu, o którym mowa. Nie ulega wątpliwości, że samej ustawy nikt nie przeczytał, nie wie czego dotyczy, ale chętnie "uświadomi" każdemu, kto zadał sobie ten trud, jak bardzo się myli i nie ma racji.
[ Czytaj dalej ]